Z badań sowietologicznych Włodzimierza Bączkowskiego

LOGO BIULETYN CIM

ALEKSANDRA JONAK

Analiza CIM no. 7/2011

Sierpień 2011

Włodzimierz Bączkowski jest tym z polskich pisarzy politycznych, którego analizy geostrategiczne wyrosłe na gruncie badań sowietologicznych, okazały się istotne nie tylko z punktu widzenia Warszawy. Wpisują się one jednocześnie w szerszy kontekst dorobku zachodnich doktrynerów, ale też rodzimych rosyjskich myślicieli odwołujących się do natury rosyjskiej państwowości (N. Bierdiajew).

Działalność publicystyczno – analityczna Włodzimierza Bączkowskiego stanowi istotną część składową dziedzictwa środowiska „Kultury”, a mimo to o Włodzimierzu Bączkowskim dotychczas napisano niewiele.[1] Wydaje się jednak, iż aktualność tez wysuwanych kilkadziesiąt lat temu przez przywoływanego autora, tym bardziej upoważnia do zmierzenia się z jego bogatą spuścizną, a w niniejszym artykule przynajmniej z jej częścią. Kiedy dyskutujemy o projekcji polskiej polityki wschodniej, warto konstruowane dziś przedsięwzięcia opierać także o rzetelną analizę ewolucji myśli politycznej tej tematyki dotykającej. Lektura prac Włodzimierza Bączkowskiego pozostawia nieodparte wrażenie, iż pewne uwarunkowania polskiej polityki wobec Rosji pozostają niezmienne.

Jednym z podstawowych pytań, jakie u początków swych rozważań stawia Bączkowski jest refleksja nad istotą siły rosyjskiej.[2] Idąc zatem w ślad za przywoływanym autorem, odnotować należy, iż przejawem potęgi tego kraju były przede wszystkim wojny zaborcze kształtujące granice rosyjskiego imperium. Wydawać by się zatem mogło, że to siła militarna decydowała o dominującej pozycji Rosji na mapie świata. Bączkowski zwraca jednak uwagę, że terytoria które stawały się łupem rosyjskiego ekspansjonizmu zamieszkiwane były z reguły przez narody w stanie upadku, bądź nie stawiające większego oporu.[3] O powodzeniach rosyjskich podbojów przesądzały zwykle warunki zewnętrzne, niezależne od kondycji militarnej. To sprzyjające okoliczności były podstawą sukcesów polityki zaborów, a rosyjska siła tkwiła w umiejętnym kształtowaniu tychże okoliczności, czego uczy tamtejsza tradycja politycznej kultury.

Weźmy części składowe stanowiące treść przywołanego pojęcia (dodajmy dziś rozpatrywanego raczej z pozycji pryncypiów demokracji, zatem o odmiennej zawartości znaczeniowej). Bączkowski neguje czysto słowiański charakter etnicznych Rosjan (których odróżnić należy od Rusinów). Zatem zarówno w fazie kształtowania się rosyjskiej wspólnoty politycznej, jak i już dużo wcześniej dostrzega wagę wpływu czynnika nierosyjskiego. W procesie budowania mocarstwowości rosyjskiej to kierunek wschodni był głównym szlakiem ekspansji. W okresie poprzedzającym uformowanie się silnego bytu politycznego ze stolicą w Moskwie terytoria późniejszego caratu pozostawały w ścisłej zależności od imperium mongolsko – tatarskiego, co zdeterminowało w znacznym stopniu rosyjski sposób definiowania instytucji państwa oraz przypisywane mu funkcje. Tym samym obydwa przywoływane aspekty przesądziły wedle Bączkowskiego o azjatyckim charakterze państwa rosyjskiego, co odnotowuje on w następujących słowach: Rosja, której główne państwowotwórcze procesy odbywały się na wschód od Moskwy, jest z punktu widzenia kultury państwowej (i nie tylko państwowej) państwem azjatyckim, powierzchownie i zewnętrznie zabarwionym europeizmem.[4] Zarówno wpływy Bizancjum z odmienną kulturze europejskiej koncepcją uświęcenia władzy świeckiej poprzez brak separacji sfery sacrum i profanum, jak i związki z dziedzictwem Chin i Orientu, a także zależność od hiperimperium ludów mongolsko – tatarskich, przy nikłym oddziaływaniu Zachodu, uwarunkowały panujący w Rosji materializm światopoglądowy[5], tj. niezdolność odwoływania się w działalności politycznej do ideałów narodowych, państwowych i poświęcenia się w imię wartości takich jak patriotyzm, czy dobro wspólne. Wyrafinowanym arcymachiavellizmem[6] nazywa Bączkowski rosyjską umiejętność prowadzenia akcji politycznej jako najlepszej metody osiągania celów, w tym przypadku budowania mocarstwowości na zasadzie postępujących podbojów terytorialnych.

Tak ukształtowany rosyjski instynkt polityczny nakazywał posługiwać się zatem innym orężem niż li tylko militarne. Do środków z powodzeniem stosowanych przez Rosjan w dążeniu do realizacji mocarstwowych planów należały zarówno aksamitna dyplomacja, propaganda, wywiad, czy dywersja, jak i akty, które dziś określilibyśmy mianem terroru, działalność policji politycznej, a w końcu wzniecanie, czy też pobudzanie konfliktów narodowościowych i etnicznych pomiędzy narodami, czy ludami, których podległość usiłowała uzyskać Rosja. Rola siły zbrojnej Rosji we wszystkich tych wydarzeniach występuje w świetle bladym, jako coś marginesowego, co będąc zawsze słabe, jednocześnie umie zwyciężać dzięki wspaniale się układającym okolicznościom ubocznym, przy których na czołowe miejsce wysuwa się czynnik uchwycenia odpowiedniego momentu oraz świadomego tworzenia dogodnego dla siebie układu stosunków [wyróżnienie – A. J.]. Stajemy w ten sposób przed zjawiskiem siły rosyjskiej, leżącej gdzieś poza formalną siłą militarną.[7] Jeśli zatem miarą powodzenia politycznej akcji ma być skuteczność bez odwoływania się do wartościowania ze względu na romantyczne czynniki ideologiczne (nazwijmy je dziś fundamentami, na których zasadza się demokracja), wówczas dyplomacji rosyjskiej należy przyznać najwyższą notę. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że mocarstwowa polityka Rosji zawsze stanowiła wypadkową trzeźwego i realnego osądu czy to układu stosunków w najbliższym otoczeniu sąsiedzkim, czy też sytuacji geopolitycznej w skali makro. Zarówno na etapie precyzowania celów, konstruowania strategii, jak i gdy idzie o niezwykłe wyczucie w rozpoznaniu reguł gry, Rosji konsekwencji odmówić nie sposób.

Czy wobec powyższego skuteczne przeciwstawienie się polityce mocarstwowości jest możliwe? Bączkowski formułuje w tej materii następujące zalecenia: Rosji może zagrozić tylko tego rodzaju oręż, który: a) będzie odpowiednikiem rosyjsko – dywersyjnych metod działania, b) będzie orężem wielkich haseł politycznych i wielkich idei, z których na czoło wybić się powinna najbardziej rozkładowo na Rosję działająca idea wolności.[8] Z powyższego wywieść należy, iż skuteczna polityka wobec Rosji może być prowadzona pod dwoma warunkami: po pierwsze, realizmu w metodzie, po drugie, idealizmu w precyzowaniu celów. Przy czym ów idealizm staje się narzędziem realnej gry politycznej, gdy miarą słuszności trwania przy danej idei jest jej użyteczność ze względu na realizację interesu strategicznego, bądź obronę racji stanu.[9] Stąd też jak się wydaje definiowanie prometeizmu, którego Bączkowski był gorącym orędownikiem, jako doktryny (…) liczenia się z procesami rozkładu Rosji.[10]

Istotnym elementem składowym koncepcji Bączkowskiego stała się także teza o niezmiennym charakterze państwa rosyjskiego, niezależnym od podmiotu władzy czy systemu politycznego obowiązującego w danym czasie.[11] Specyfika rosyjskiej państwowości opartej na tradycji carskiej wszechwładzy, spuściźnie autokratyzmu sprawia, iż ustrój polityczny nie podlega modyfikacjom ze względu na wypełniającą go treść ideologiczną. Instytucjonalne i społeczne podporządkowanie zarówno elity jak i warstw niższych rzeczywistemu dysponentowi władzy jest cechą znamionującą kolejne formy państwowości rosyjskiej, opartą przede wszystkim na patrymonialnej teorii państwa jako własności dziedzicznej suwerena (autokratycznego cara lub partii komunistycznej – wbrew ideowej konstrukcji ludowładztwa). Cywilizacja rosyjska – pisze Bączkowski – wywodzi się z wczesnych kultur słowiańskich, eurazjatyckich i późniejszych wpływów zorientalizowanego Bizancjum. Jej dominujące wschodnie i bizantyńskie elementy leżą u podstaw kultu wszechpotęgi państwa oraz autokratycznej i totalistycznej treści ustroju Rosji.[12] Gdy idzie natomiast o zagadnienie własności autor dodaje: Wielu badaczy pisało o sowieckim kolektywizmie wiejskim jako spadkobiercy przedrewolucyjnej rosyjskiej obszczyny. Podłożem pokrewieństwa tych form gospodarki wiejskiej jest tradycyjnie „mętne i chwiejne” pojęcie prywatnej własności ziemi u chłopa rosyjskiego. (…) – prawo używalności ziemi zawsze było związane z obowiązkami, a nie z tytułem własności.[13]

Istotnym komponentem rosyjskiej idei państwowej prócz duchowego związku [14] z dziedzictwem wschodniego despotyzmu pozostaje historycznie uwarunkowany brak tradycji własności. Zarówno gdy idzie o kulturę plemienną Słowian z jej systemem urządzeń gminnych, poprzez instytucję pańszczyzny i wiejską obszczynę, użytkowanie ziemi zwykle wiązało się nie z prawem posiadania, a konkretnym obowiązkiem wobec państwa i autokratycznego władcy – faktycznego dysponenta wszelkich dóbr. Tak ukształtowana rosyjska tradycja społeczna stała się żyznym gruntem dla komunistycznego państwa totalnego z koncepcją kolektywnej własności (przy odrzuceniu własności prywatnej jako źródła nierówności), gdzie cara w jego przywilejach zastąpiła wszechwładna komunistyczna partia. Nowa despotia zręcznie oparła się o instytucje wypracowane przez system, który podług głoszonej ideologii marksistowskiej miał być dziejowym przeżytkiem.

Koncepcję własności jako narzędzia ustroju totalistycznego rozwinął inny sowietolog Richard Pipes („Rosja carów”, „Własność a wolność”). Doświadczenie totalitaryzmu – pisze Pipes – potwierdza, że tak jak wolność wymaga zabezpieczenia praw posiadania, tak dążenie do zdobycia nieograniczonej osobistej władzy nad obywatelami uwarunkowane jest obaleniem panowania obywatela nad rzeczami, gdyż ta ostatnia możliwość pozwala mu wymykać z wszechogarniających objęć państwa.[15]

Kultura własności, rozumiana jako pochodna wolności osobistych i godności przynależnej jednostce z tytułu urodzenia, ale też powiązana z odpowiedzialnością i troską o to co dane w spadku minionych pokoleń, nie mogła wykształcić się w systemie carskiego autorytaryzmu, a tym bardziej w komunistycznym państwie totalnym. Gdy zwrócić uwagę na brak korelacji tak rozumianej rosyjskiej idei państwowej z klasycznymi koncepcjami państwa, gdzie terytorium i przywiązanie ludności do ziemi jako dziedzicznej ojcowizny konstytuuje wspólnotę polityczną, podówczas teza Bączkowskiego o rosyjskim materializmie światopoglądowym zyskuje dodatkowy fundament. Obrona własności, która jest istotną przesłanką formowania się pierwotnych bytów państwowych, jednocześnie umacnia poczucie tożsamości grupowej, przynależności do wspólnego świata, łączności z dziedzictwem pokoleń. Jeśli przyjąć założenie, że poczucie odpowiedzialności za losy danego państwa jest pochodną identyfikacji tożsamościowej opartej na szczególnym sentymencie i przywiązaniu do ojcowizny, podówczas pozbawienie ludności prawa do posiadania, staje się zesłaniem jej poza klasyczną ideę państwa. Skoro w myśl starej zasady to co wspólne jest niczyje, czego tym samym bronić, za jakie dziedzictwo umierać? Utrzymanie więzów lud – państwo staje się możliwe tylko na drodze przymusu opartego na sile i terrorze.

Szczególnego charakteru nabiera w tym kontekście inna uwaga Bączkowskiego, który w idei wolności upatrywał czynnika wpływającego najbardziej rozkładowo na rosyjskie imperium. Zarówno Bączkowski, jak i Pipes, zwracają uwagę na fakt, iż w warunkach rosyjskich wszelkie próby liberalizacji w sferze gospodarczej, a więc także gdy idzie o stosunki własnościowe, chwiały fundamentami państwa i prowadziły do niebezpiecznej destabilizacji. Wytyczenie granicy pomiędzy tym co publiczne, a tym co prywatne, jak zaznacza Pipes, czyni bowiem z posiadającego kogoś w rodzaju współwładcy,[16] tworzy sferę wolną od ingerencji czynników państwowych i społecznych. Systemy totalne ze swej natury nie mogą tolerować istnienia przestrzeni pozostającej poza kontrolą państwa, zawsze bowiem istnieje niebezpieczeństwo, iż wolność powiązana z prawem posiadania, może wypłynąć poza ustalone granice. Stąd, jak się wydaje, brak jakichkolwiek podstaw dla separacji władzy politycznej partii w systemie komunistycznym od władzy nad własnością.

Bączkowski za naiwną poczytywał wiarę w ewolucyjny charakter ustroju sowieckiego, który nieuchronnie miałby przeistoczyć się w liberalną demokrację. Wpisując się w nurt reprezentowany przez zdecydowaną mniejszość współczesnych mu badaczy spraw rosyjskich, podkreślał (…) trwałość i niezmienność podstawowych założeń komunizmu.[17] Jego zdaniem postawa zwolenników teorii ewolucjonistycznej była tyleż wygodna, co szkodliwa, pozwalała bowiem graczom tak wytrawnym jak Lenin i Stalin trzymać państwa zachodnie w politycznym szachu, właśnie wtedy, kiedy zdecydowane posunięcia były najbardziej Europie potrzebne. Kiedy obietnica demokratyzacji Rosji Sowieckiej mamiła zachodnich polityków wszystkie postulaty (…) zdecydowanej obrony przed naporem komunizmu traciły grunt pod nogami (…), a każde żądanie zaspokojenia pretensji Sowietów znajdowało w tej mierze racjonalne uzasadnienie.[18] Co ciekawe koncepcja naturalnego przejścia od komunizmu do liberalnej demokracji jest niczym innym jak odwróceniem marksistowskiej teorii rozkładu kapitalizmu wyrosłej na gruncie materializmu historycznego, na co zwraca uwagę Bączkowski.

O stabilizacji sowieckiego ustroju państwowego świadczyć miał według Bączkowskiego szereg czynników natury gospodarczej, historycznej, politycznej, społecznej. Związkowi Radzieckiemu dość szybko udało się dokonać odbudowy powojennych zniszczeń, co było podstawą zaspokojenia masowych potrzeb bytowych. Pokolenie homo sovieticus [19], które od lat 60 – 70 stanowiło trzon społeczeństwa radzieckiego, wychowane przez propagandę systemową, nie potrafiło zidentyfikować przedrewolucyjnych podziałów na białych i czerwonych, bo ich zwyczajnie nie pamiętało. Człowiek radziecki, któremu państwo totalne starało się zagospodarować każdą nieomal sferę życia, stał się zarówno ofiarą, jak i gwarantem funkcjonowania ustroju komunistycznego. Jego spętany przez system umysł nie był w stanie wyjść poza oferowane schematy, mógł je jedynie powielać. Ucieczka od wolności i odpowiedzialności homo sovieticusa była jednocześnie emigracją w objęcia państwa totalnego, które zabezpieczało podstawowe potrzeby człowieka, w zamian żądając jednak duszy. Zmuszało do instrumentalnego traktowania moralności oraz relatywizacji w obszarze podstawowych kategorii etycznych.

System komunistyczny dla zabezpieczenia swojej trwałości eksploatował nie tylko pojedynczego człowieka, ale także instytucję będącą tradycyjnie ostoją konserwatywnych wartości, tj. Cerkiew prawosławną. Zezwolenie na jej funkcjonowanie w ograniczonym rozmiarze miało umożliwić sprawniejszą inwigilację ośrodków życia religijnego, a przez to zneutralizować potencjalne źródło ruchu opozycyjnego. Nie da się również nie zauważyć, iż mimo oczywistego konfliktu interesów pomiędzy państwem sowieckim, a światem rosyjskiego prawosławia, obu środowiskom udało się znaleźć pewne płaszczyzny wspólne, jak promowanie idei ruskiego miru wszędzie tam, gdzie udało się ją zanieść. Jakkolwiek ze względu na koncepcję państwa ateistycznego prawosławie nie miało prawa w systemie komunistycznym odgrywać pozytywnej roli, tak Cerkiew była zręcznie wykorzystywanym (…) kanałem przenikania wpływów w świecie chrześcijańskim poza Sowietami . [20]

Powracając do pytania o możliwą ewolucję ustroju sowieckiego, Bączkowski zauważa, (…) że wszelkie treściowe, lecz nieformalne przeobrażenia (…) mogą nastąpić jedynie w wyniku przemian w charakterze cywilizacji.[21] Krąg cywilizacyjny, w który wpisuje się Rosja nie jest tym czasem związany z kulturą europejską, jej systemem znaczeń i wartości. Co już wyżej zostało nadmienione, gruntem, na którym wyrosła rosyjska idea państwowa jest tradycja wschodnia i bizantyńska. Modyfikacja systemu rządzenia jako elementu wtórnego nie jest w stanie wpłynąć w znaczący sposób na treść tej idei. W związku z tym nasuwa się pytanie, czy możliwa jest istotna ewolucja cywilizacji rosyjskiej, zdolna do stworzenia korzystnych warunków dla przeprowadzenia radykalnych zmian ustroju sowieckiego w duchu zachodnim?[22] Długotrwałość procesu przemian cywilizacyjnych każe przyjąć negatywne stanowisko w tej kwestii. Bączkowski już w swym eseju z końca lat 60. dostrzega tendencję do skracania się dystansu pomiędzy kulturami w skutek upowszechnienia środków masowej komunikacji. Jego zdaniem (…) ewolucja kultury duchowej nie idzie jednak w parze z postępem techniki.[23] Podążając za tą myślą, nawet urządzenia dzisiejszej globalnej wioski nie są zbyt silne by przyczynić się do zmiany społecznej mentalności.

Z politycznego punktu widzenia interesujące winno być to, co możliwe jest do osiągnięcia tu i teraz – z perspektywy określonego miejsca w historii. Stąd też kolejne pytanie jakie stawia Bączkowski, czy możliwe jest złagodzenie totalizmu bez naruszenia podstaw cywilizacji?[24] Tym razem to kontekst gospodarczy zmuszał do kierowania się zdecydowanym pesymizmem przy formułowaniu odpowiedzi. Wszelkie próby wprowadzenia liberalnych reform wiązały się bowiem z naruszeniem podstaw zaprogramowanego na wielkoprzemysłową produkcję planu, a tym samym godziłyby w mocarstwowy charakter państwa radzieckiego. Ponadto, czy wiara w uniwersalny charakter demokracji upoważnia do przyjmowania w osądach zachodnich kryteriów? Ustrój sowiecki w rzeczywistości odwoływał się do tradycyjnych dla Rosji totalistycznych rozwiązań, nie tylko naturalnych, ale i najbardziej odpowiadających zastanej rzeczywistości, gotowych sprostać jej wymogom. Stąd bezzasadność i nieracjonalność przyjmowania liberalnych obcych wzorów i przenoszenia ich na odmienny europejskiemu grunt. Po raz kolejny nie sprawdza się przekonanie o uniwersalnym charakterze cywilizacji zachodniej, zdolnej narzucić swój jedynie słuszny system wartości każdej kulturze.

Bączkowski pozostawia w rękach czytelnika klucz, nie wytrych. Tylko analiza oparta na głębokiej refleksji historycznej, kulturowej, społecznej, jest analizą wartościową i przybliżającą do najistotniejszego celu – zrozumienia, bez którego nie sposób trafnie prognozować. Tymczasem posługiwanie się wytrychem w relacjach z Rosją pozostawało, jak się wydaje, zbyt częstym błędem Zachodu.


Przypisy:

[1] W niniejszym artykule brak miejsca dla prezentacji sylwetki Włodzimierza Bączkowskiego, co proponują następuje publikacje: J. Giedroyć, J. Cisek, Włodzimierz Bączkowski: biografia, „Eurazja”, 1997, nr 1, s. 89 – 91, 111;
J. Kloczkowski, P. Kowal, O Włodzimierzu Bączkowskim. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 7 – 24.
[2] Patrz: W. Bączkowski, Rosja wczoraj i dziś. Studium historyczno polityczne, Jerozolima: Wyd. „Gesher Press”, 1946;
W. Bączkowski, Russian colonialism: the Tsarist and Sowiet empires, New York: Fredrick A. Draeger, 1958;
W. Bączkowski, Uwagi o istocie siły rosyjskiej. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 98 – 118.
[3] Cyt.: Ibidem, s. 98.
[4] Cyt.: Ibidem, s. 101.
[5] Cyt.: Ibidem.
[6] Cyt.: Ibidem, s. 102.
[7] Cyt.: Ibidem, s. 100.
[8] Cyt.: Ibidem, s. 116.
[9] Takie odczytywanie refleksji Włodzimierza Bączkowskiego wydaje się uprawnione gdy weźmiemy pod uwagę szerszy kontekst jego piśmiennictwa i podejście do nie przywoływanych tu zagadnień jak na przykład problemu stosunków polsko – ukraińskich. Przykładowo por. W. Bączkowski, Nie jesteśmy ukrainofilami. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski, Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 43 – 48.
[10] Cyt.: W. Bączkowski, Czy prometeizm jest fikcją i fantazją. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski, Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 120. Szerzej patrz: Ibidem, s. 119 – 136. Por. S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczpospolitej, Warszawa: „Książka i Wiedza”, 1971; M. Kornat, Ruch prometejski – ważne doświadczenie polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej, „Nowa Europa Wschodnia”, 2008, nr 2, s. 76 – 86.
[11] Patrz: W. Bączkowski, Rosja wczoraj i dziś…, op. cit.
W. Bączkowski, Russian colonialism…, op. cit.
W. Bączkowski, Uwagi o ewolucji ustroju w Rosji Sowieckiej. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski, Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 168 – 182.
[12] Cyt.: Ibidem, s. 176.
[13] Cyt.: Ibidem, s. 175 – 176.
[14] Cyt.: Ibidem, s. 174.
[15] Cyt.: R. Pipes, Własność a wolność, Warszawa: Wydaw. Literackie MUZA, 2000, s. 334.
[16] Cyt.: Ibidem, s. 416.
[17] Cyt.: W. Bączkowski, Uwagi o ewolucji…, op. cit., s. 168.
[18] Cyt.: Ibidem, s. 169.
[19] Por. H. Arendt, Korzenie totalitaryzmu, Warszawa: Niezależna Oficyna Wydawnicza, 1993; J. Tischner, Etyka solidarności; oraz Homo Sovieticus, Kraków: Znak, 1992.
[20] Cyt.: W. Bączkowski, Uwagi o ewolucji…, op. cit., s. 174.
[21] Cyt.: Ibidem, s. 176.
[22] Cyt.: Ibidem.
[23] Cyt.: Ibidem.
[24] Cyt.: Ibidem, s. 177.

Bibliografia:

  • Arendt H., Korzenie totalitaryzmu, Warszawa : Niezależna Oficyna Wydawnicza,1993
  • Bączkowski W., Czy prometeizm jest fikcją i fantazją. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski, Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 119 – 136
  • Bączkowski W., Rosja wczoraj i dziś. Studium historyczno polityczne, Jerozolima: Wyd. „Gesher Press”, 1946
  • Bączkowski W., Russian colonialism: the Tsarist and Sowiet empires, New York: Fredrick A. Draeger, 1958
  • Bączkowski W., Uwagi o ewolucji ustroju w Rosji Sowieckiej. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski, Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 168 – 182
  • Bączkowski W., Uwagi o istocie siły rosyjskiej. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 98 – 118
  • Giedrojć J., Cisek J., Włodzimierz Bączkowski: biografia, „Eurazja”, 1997, nr 1, s. 89 – 91, 111
  • Kloczkowski J., Kowal P., O Włodzimierzu Bączkowskim. [w:] W. Bączkowski, O wschodnich problemach Polski. Wrocław: Kolegium Europy Wschodniej, 2005, s. 7 – 24
  • Kornat M., Ruch prometejski – ważne doświadczenie polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej, „Nowa Europa Wschodnia”, 2008, nr 2, s. 76 – 86
  • S. Mikulicz, Prometeizm w polityce II Rzeczpospolitej, Warszawa: „Książka i Wiedza”, 1971
  • Pipes R., Własność a wolność, Warszawa: Wydaw. Literackie MUZA, 2000
  • Tischner J., Etyka solidarności; oraz Homo Sovieticus, Kraków: Znak, 1992